„Awantura o Basię” - streszczenie szczegółowe - klp.pl
Streszczenia i opracowania lektur szkolnych klp klp.pl Lektury Analizy i interpretacje Motywy literackie Epoki
1

Na stacji PKP w małym, dziesięciotysięcznym miasteczku, po dwóch godzinach jazdy zatrzymał się pociąg zmierzający do Warszawy. Jechała w nim młoda, smutna kobieta w żałobie. Towarzyszyła jej pięcioletnia córeczka w niebieskim płaszczyku.
Gdy w czasie postoju kobieta chciała kupić mleko dla dziecka, stało się nieszczęście: zatroskana i zamyślona matka wysiadła przez niewłaściwe drzwi i wpadła prosto pod nadjeżdżający pociąg. Udało jej się w ostatniej chwili odrzucić dziecko na bok, ratując małej życie.
Mimo natychmiastowego wezwania miejscowego lekarza bohaterka zmarła. Lekarz zdążył zapisać jej ostatnie słowa, a następnie posłał po swoją żonę. Oboje zdecydowali, że zabiorą dziecko do domu. Postanowili zaopiekować się małą do czasu, aż ktoś się po nią zjawi.

Dziewczynka miała na imię Basia. Doktorowa powiedziała jej, że mamusia umarła i poszła do nieba. Dziewczynka nie rozumiała tego, cały czas płakała.

Małżeństwo Budziszów nie miało potomstwa. Zaledwie parę dni wystarczyło, aby Basia wzbudziła w nich szczerą miłość. Mimo upływu dni, nikt nie zgłaszał się po dziecko. Doktor wysłał list na adres w Warszawie, który kobieta podała przed śmiercią. Napisał w nim, aby ktoś odebrał Basię ze stacji dworca w środę o 17:00. Choć żona chciała jechać razem z dziewczynką, mąż cały czas pamiętał skutki jej samotnych wypraw do stolicy. Była w Warszawie trzy razy (dwa razy ją okradziono, za trzecim razem wpadła pod auto i złamała nogę).
Basia została odstawiona na dworzec, a doktorowa poprosiła siedzących w przedziale ludzi o opiekę nad sierotą informując, że w Warszawie ktoś małą odbierze. Na koniec zawiesiła na szyi Basi kartonik z warszawskim adresem, dała jej też torebkę ze słodyczami i wylewnie się z nią pożegnała. Obiecała także, że za miesiąc ją odwiedzi.

2

Mała bohaterka wyruszyła samotnie w podróż. Jechała w przedziale z dwiema wścibskimi starszymi paniami oraz dziwnym mężczyzną. Był ponury i gburowaty, miał czerwoną twarz, przerażający wzrok, zgrzytał ze złości zębami, gdy kobiety zaczęły wypytywać Basię o rodzinę.
W czasie postoju jedna z kobiet kupiła Basi szklankę gorącego mleka. Popędzana dziewczynka przez nieuwagę wylała napój na sukienkę i kartonik z adresem, który się rozmazał (zachowało się tylko kilka liter).

Gdy pociąg zbliżał się do Warszawy, panie zaczęły zbierać się do wyjścia, nie myśląc o Basi. Usłyszawszy od mężczyzny, że są fałszywe, tylko się obruszyły. To właśnie on zająć się małą, pomógł jej założyć płaszczyk, wziął jej torebkę i razem wyszli z pociągu. Mimo iż czekali kilkadziesiąt minut, nikt się po dziecko nie zjawił. Gdy zrezygnowany chciał odejść, Basia chwyciła go za płaszcz. Jej niebieskie, żałosne oczy spowodowały, iż wziął małą na ręce i skierował się do wyjścia.

3

Mężczyzna z pociągu nazywał się Antoni Walicki i był aktorem w objazdowych teatrach. Ze względu na swój wygląd przeważnie grywał Heroda lub nieboszczyków, ale miał też na swoim koncie role w sztuce Szekspira (grał ducha zmarłego ojca Hamleta). Teraz wracał z kilkudniowych występów w małych, prowincjonalnych miasteczkach.
W Warszawie wynajmował małe mieszkanko ze współlokatorem, również aktorem, młodym wesołym Szotem, który do tej pory grywał tylko role jednozdaniowe lub był statystą. Podobnie jak Walicki, cały czas wierzył jednak, że los się wreszcie do niego uśmiechnie i dostanie wielką rolę.

Szot był zdziwiony, widząc przyjaciela z dzieckiem na ręku. Antoni opowiedział mu historię z pociągu. Mężczyźni przygotowali dziewczynce posłanie na kanapie, ta nie zasnęła jednak, nim Walicki nie opowiedział jej bajki do snu. Po zapadnięciu dziecka w sen próbowali rozszyfrować adres na zalanym kartoniku. Udało im się złożyć litery w napis „Stanisław Olszowski, Warszawa, Chmielna”. Numer mieszkania był niestety zbyt rozmazany. Dzięki pożyczonej książce telefonicznej ustalili, iż Olszowski jest literatem i mieszka pod numerem 15. Walicki znał tego sławnego pisarza, grał kiedyś w jego sztuce.

4

Olszowski, wybitny pisarz powieści i dramatu, wrócił nocą do domu po premierze w teatrze i zobaczył śpiącą dziewczynkę w swoim łóżku. Zdziwiony zbudził sługę Michasia, a ten zaspany powiedział mu o przybyciu dwóch panów i dziewczynki. W jednym z nich rozpoznał aktora Walickiego, który oznajmił mu, że jego chlebodawca jest wujem Basi. Literat postanowił z samego rana wyjaśnić tę pomyłkę, przecież nie miał w rodzinie żadnych dzieci.

Nazajutrz bohatera obudziły odgłosy dochodzące z kuchni. Dziewczynka rozmawiała z żoną dozorcy, Walentową. Gdy zawołał dziecko do siebie, Basia natychmiast usiadła Olszowskiemu na kolanach i poprosiła o całusa, a ten ze zdziwieniem spełnił jej prośbę. Mimo usilnych prób dowiedzenia się czegoś od małej, nie otrzymał żadnych istotnych wskazówek.

Pisarz zdobył adres Walickiego. Niestety, Szot poinformował go, iż jego współlokator wyjechał na miesiąc z wędrownym teatrem.
Po powrocie do domu Olszowski wysłuchał opowieści Basi o przeżytym dniu i obejrzał swoje mieszkanie, wyglądające niczym po przejściu huraganu.

Minęło kilka dni. Literat uległ namowom dziewczynki zaczął wcześniej wracać do domu. Rano padali sobie w objęcia i tańczyli dookoła pokoju. Wieczorem z kolei czytał jej książeczkę, napisaną specjalnie dla niej. Wszyscy mieszkańcy kamienicy pokochali Basię. Sielanka trwała miesiąc. W końcu Michaś pokazał bohaterowi komunikat ze zdjęciem dziecka w gazecie, a ten oznajmił, że nikomu jej nie odda.

5

Barbara Tańska była zamożną siedemdziesięcioletnią kobietą, matką kilkorga dzieci, cierpiącą na lekką demencję i próbującą zawsze postawić na swoim. Kobieta mieszkała z dwudziestopięcioletnią, doskonale wykształconą wnuczką Stasią i kucharką Marcysią. Marzeniem Tańskiej było wydanie wnuczki za mąż. Obecnie dziewczyna przebywała na wsi u rodziców, na litewskich kresach.
Pewnego dnia służąca przyniosła list polecony dla Stasi, zaadresowany: „Stanisława Olszańska, Warszawa, Zielna 15”. Z powodu jej nieobecności zalegał na komodzie, a gdy w końcu adresatka wróciła – zbladła, czytając wiadomość. Okazało się, że jej przyjaciółka Helena z Gdyni nie żyje: wpadła pod pociąg, przed śmiercią podała jej adres, aby odesłać do niej swoje dziecko. To Stasia na dworcu miała odebrać Basię. Ojciec małej był uczonym, wyjechał do Ameryki Południowej na wyprawę z dwoma Francuzami i zaginął.

Kobiety były wstrząśnięte tą smutną opowieścią. Postanowiły odnaleźć dziecko. Zaczęły od poinformowania doktorowej o zaginięciu Basi. Budziszowa już następnego dnia przyjechała do Warszawy i zamierzała zostać aż do odnalezienia małej. Razem dały ogłoszenie do gazet ze zdjęciem zaginionej dziewczynki, dzięki czemu natychmiast zjawiły się dwie kobiety z pociągu, które miały opiekować się Basią. Opowieść o dziwnym mężczyźnie o twarzy Heroda sprawiła, iż wszystkie obwiniły Walickiego o porwanie. W poszukiwania została włączona policja.
Pewnego dnia doktorowa przypadkiem na przystanku rozpoznała aktora. Ten poinformował, że Basia żyje i opowiedział o zostawieniu jej przez dwie kobiety z pociągu, o tym, że nikt nie czekał na nich na dworcu. W końcu okazało się, że adresy i nazwiska Stasi i Stanisława były podobne. Kobiety były bardzo zdziwione, iż do tej pory literat nie odpowiedział na ich apele w prasie.

6

Poinformowany o zaistniałej pomyłce Szot postanowił ostrzec literata o nadciągających kłopotach. Po wysłuchaniu historii Basi, Olszowski wpadł w panikę. Nie wyobrażał sobie, że mógłby stracić kontakt z małą. Postanowił walczyć o opiekę, spełniał się w roli przybranego rodzica, każde marzenie dziewczynki było od razu wcielane w czym (lalki, zabawki, piesek foksterier o imieniu Kibic). Co wieczór kładł Basię spać, trzymał ją za rączkę, póki nie zasnęła, kupił nawet książkę o prawidłowym odżywianiu dzieci. Mała zaczęła z własnej woli nazywać go wujciem.

Nagle do kamienicy siłą wdarły się Tańska, Stasia i doktorowa. Ich krzyki było słychać w całym budynku.
Przewidując rozwój sytuacji, Olszowski porwał Basię na ręce i zapytał, czy chce zostać z nim. Wystraszona dziewczynka zaczęła całować go po twarzy i powtarzać, że nie chce nigdzie odchodzić. Pisarz poprosił obserwującego całą sytuację Szota, aby zabrał małą do drugiego pokoju, a sam otworzył drzwi krzyczącym kobietom.
Słysząc, iż Basia ma się doskonale i nie wróci z nimi do domu, kobiety zaczęły tłumaczyć, że zaszła pomyłka, że to Stasia jest prawowitą opiekunką małej według życzenia jej zmarłej nagle matki. Każdy bronił swojej racji, aż nagle do pokoju wbiegła Basia i wskoczyła w objęcia gospodarza.

Gdy kobiety ostrzegły, że zamierzają iść na policję, mała oświadczyła, że nigdzie z nimi nie pójdzie, ponieważ kocha „wujcia”. Skołowane, zaczęły naradzać się po cichu, co robić dalej. Po godzinie doszły do wniosku, że nikt z zebranych nie ma formalnego prawa do opieki nad osieroconą dziewczynką, a policja tylko zaszkodzi samopoczuciu dziecka. Wszyscy zgodzili się na zorganizowanie nazajutrz w domu Tańskiej sądu polubownego.

7

Minął rok. Basia właśnie spędzała miesiąc u Stasi i Tańskiej. Seniorka bardzo odżyła dzięki pomocy w opiece nad małą, ubyło jej lat. Częstym gościem w jej domu był Walicki, który – podobnie jak Szot czy Olszowski, wręcz uwielbiał Basię.

Choć dziecko dobrze się czuło zarówno u kobiet, jak i u wujcia, to jednak w głębi serca dziewczynka wolała czas spędzony u tego drugiego – tam panowała wolność, zawsze było wesoło, nie było żadnych ograniczeń w zabawie. Z kolei pod opieką Stasi musiała więcej czasu poświęcić nauce czy domowym obowiązkom.

Pewnego dnia, akurat w czasie pobytu u Olszewskiego, literat zabrał dziewczynkę na przedstawienie w teatrze. Basia siedziała oczarowana w pierwszym rzędzie, patrzyła na spektakl z wypiekami na twarzy. Gdy siedzący na tronie Herod głośno przemówił, tylko ona nie wtuliła się z przerażeniem w ramię opiekuna, lecz uszczęśliwiona wbiegła na scenę i rzuciła się mu na szyję. Okazało się, że w tę rolę wciela się jej ukochany wujcio Walicki. O tym wydarzeniu pisały gazety.
Niestety, nie wszystko było sielanką. Basia rozchorowała się na zapalenie płuc. Jej poważny stan sprawił, że Stasia i Olszowski bardzo zbliżyli się do siebie, wspólne czuwanie przy łóżku dziewczynki uzmysłowiło im, jak wiele ich łączy. Gdy najgorsze w końcu minęło, wracająca do zdrowia bohaterka zapytała opiekunów, czemu się nie pobiorą. Oni bez wahania odpowiedzieli, że zrobią, co im karze, tak jak zawsze zresztą.

8

Po ślubie Basia została oficjalnie adoptowana przez państwa Olszowskich. Skończyła już 15 lat, jej rodzina powiększyła się o małego braciszka Tadzia.

Każdego dnia dziewczynka odwiedzała babcię Tańską, podobnie zresztą jak Walicki. Staruszka słuchała opowieści o codzienności dziewczynki, która dzieliła się z nią nawet tajemnicami ze swego życia uczuciowego.

Któregoś dnia z domu Olszowskich zaczęły znikać rozmaite przedmioty gospodarza: trzy pióra, atrament, nawet sześć brudnych kołnierzyków przypinanych do koszuli. Dopiero, gdy los przedmiotów podzieliło sześć kartek rękopisu nowej książki, w domu wybuchła awantura. Stasia płakała, a Stanisław przeprowadził prywatne śledztwo. Okazało się, że to wszystko sprawa Basi. Dziewczynka wyznała, że w jej klasie sześć dziewczynek kocha się w wujciu. Trzy z przyjaciółek wymusiły na niej dostarczenie jego piór, trzy kolejne – atramentu, aż w końcu wszystkie zażądały kołnierzyków, a potem rękopisu. Olszowski wybaczył jej kradzież jego osobistych rzeczy, ale zaznaczył, że ma zwrócić fragment jego książki. Nazajutrz okazało się, że koleżanki nie oddadzą rękopisu, o ile nie będą tego mogły zrobić osobiście. Przy okazji oczekiwały wpisów w swoich pamiętnikach od ukochanego pisarza. I tak oto doszło do spotkania Olszewskiego i jego młodych fanek.

Gdy inne dziewczynki ze szkoły dowiedziały się o wydarzeniu, także poprosiły o możliwość wizyty. Nie otrzymując zgody Basi, jedna z nich nazwała ją znajdą. Po powrocie do domu zapłakana Basia wtuliła się w ramiona Stasi i wysłuchała opowieści o swoim pochodzeniu i przeszłości. Dziewczynka dowiedziała się, że jedyną żyjącą krewną jest przebywająca we Francji babcia, a Olszowscy czekali z tą opowieścią do czasu, aż będzie wystarczająca duża by zrozumieć, że kochają ją jak rodzoną córkę. Dziewczynka, słuchając opowieści przybranej matki, zaczęła przypominać sobie twarz biologicznej rodzicielki, zgrzyt hamującego pociągu, krzyki ludzi.

9

Poznawszy swoją historię, Basia bardzo się zmieniła. Zrobiła się cicha, dużo rozmyślała. Olszewscy obwiniali się, że zbyt szybko o wszystkim jej opowiedzieli.

Dziewczynka zaczęła interesować się geografią, poznawała mapy i atlasy Ameryki Południowej. Miejsce, w którym zaginął jej ojciec było najczęściej odwiedzanym na mapie. Pewnego dnia poprosiła Stanisława o napisanie listu polecającego do profesora Somera, sławnego geografa. Gdy tak się stało, dziewczyna udała się do badacza. Ten, odczytawszy list, opowiedział Basi o jej biologicznym ojcu. Okazało się, że był bohaterem. Jego ostatnia wyprawa dotyczyła badań Ekwadoru. Podczas gdy bagniste południe tego kraju było zdominowane przez malarie i śmiertelną gorączkę, północ składała się z przepaści i gór, zamieszkiwało ją dzikie indiańskie plemię. To właśnie był cel podróży – poznać zwyczaje niezbadanego ludu. Ojciec dziewczynki udał się na północ z dwoma Francuzami. Jeden miał spisywać pieśni i mowę, drugi badać roślinność, zaś on miał przyjrzeć się budowie rzek i gór. Podczas wędrówki zdarzył się tragiczny wypadek, z którego ocalał tylko jeden z cudzoziemców (dwóch badaczy wpadło w przepaść). Somer dowiedział się o losie przyjaciela z biuletynu Francuskiego Towarzystwa Geograficznego. Choć kilka ekip ratunkowych wyruszyło na poszukiwanie, ciało ojca Basi nigdy nie zostało odnalezione. Właśnie mija dziesiąta rocznica tragicznego wydarzenia.

Profesor nie krył zdziwienia talentem Basi do czytania map oraz jej wiadomościami na temat Ameryki Południowej. Na koniec pokazał dziewczynie grupową fotografię, na której pierwszy raz ujrzała ojca, mężczyznę o wesołej i jasnej twarzy.

Po powrocie do domu bohaterka opowiedziała o wszystkim Olszowskim. Co wieczór modliła się, aby uwięzionemu w skalnej zapadlinie ojcu nie było zimno, aby nie budziły go spadające kamienie.
Pewnego dnia dziewczyna pojechała z wizytą do swojej pierwszej opiekunki, doktorowej Budziszowej. Razem poszły na grób matki Basi, którym opiekowała się kobieta.


strona:   - 1 -  - 2 - 

Polecasz ten artykuł?TAK NIEUdostępnij


  Dowiedz się więcej
1  „Awantura o Basię” - streszczenie w pigułce
2  Problematyka „Awantury o Basię”
3  Basia Bzowska - charakterystyka



Komentarze: „Awantura o Basię” - streszczenie szczegółowe

Dodaj komentarz (komentarz może pojawić się w serwisie z opóźnieniem)
Imię:
Komentarz:
 





Streszczenia książek
Tagi: